AUSCHWITZ...

Urodziłem się 29 lat po wojnie, na śląskiej ziemi raptem 22 km od tego miejsca. Po raz pierwszy Muzeum odwiedziłem mając bodajże 14 lat, i był to raz ostatni. W międzyczasie przeczytałem setki książek dotykających tematyki obozowej, nie tylko zresztą związanych z Auschwitz, ale również innymi miejscami kaźni zarówno tej hitlerowskiej jak również stalinowskiej. Wspomnienia, biografie, opisy medycznych eksperymentów i panujących niepisanych zasad, historie jednostek na tle obozowego życia w ciągłym strachu... Do dziś nie potrafię się przemóc by wrócić w to miejsce raz jeszcze, choć zdarza się być w mieście i przejeżdżać obok obozowych baraków nawet kilka razy w miesiącu, i choć wiem, że moja wiedza historyczna upomina się o to bym zweryfikował raz jeszcze to, co pozostało w pamięci z pierwszej wizyty, to o czym czytałem w międzyczasie z tym co w XXI wieku zostało wyeksponowane jeszcze bardziej i dobitniej, bym namacalnie i przez skórę raz jeszcze poczuł powietrze jakie tam otacza nasze człowieczeństwo -  człowieczeństwo, które Im odebrano już dużo wcześniej zanim tam trafili w bydlęcych wagonach. Życie toczy się swoim rytmem, pokolenie moich dzieci za prehistorię uważa już wydarzenia stanu wojennego, wszystko biegnie naprzód i pewne rzeczy się relatywizuje, a to jak widać bardzo niebezpieczne. Nie pozwólmy o tym zapomnieć...

Komentarze